Nauka Angielskiego Online | W Jakim Wieku Zacząć?
Uczymy się zdalnie. I robimy to wszyscy, no może z nielicznymi wyjątkami. Uczą się dzieci, uczą się rodzice, babcie, dziadkowie, ciotki i pociotki. Zaczyna to trochę przypominać instrukcję do gry planszowej, w której znajdziemy dopuszczalną liczbę graczy – w tym przypadku wydaje się być nieograniczona - i optymalny wiek uczestników – i tu niestety producent się nie popisał, bo dane przedstawił mało precyzyjnie…
Z perspektywy ojca mogę powiedzieć, że dziewięciolatki uczą się zdalnie. I to właściwie byłaby wypowiedź optymalna, bo wszystko inne jest względne i zależy w ogromnej mierze od dziecka, jego rodziców i pedagogów. Nie ma chyba dzisiaj w Polsce a może nawet i w Europie, nauczyciela, który nie zadawałby sobie pytania jak skutecznie uczyć, nie mogąc spotkać się ze swoimi podopiecznymi. Przede wszystkim, każdy prowadzący zajęcia online musi być do nich przygotowany. I mogę tu śmiało posłużyć się swoim przykładem. Jako humanista nigdy nie przepadałem za naukami ścisłymi, do których, bądź co bądź, zaliczyć należy informatykę, czy szerzej – wszelkie gałęzie nowoczesnych technologii. Nie chcąc jednak tracić kontaktu z uczniami, poprosiłem o pomoc. Po kilku dniach prób i błędów (z naciskiem na błędy) udało mi się względnie sprawnie zacząć poruszać po aplikacji zoom i dzięki niej nawiązywać kontakt z dzieciakami. Nauczanie zdalne, tak samo jak każde inne, musi być dostosowane do możliwości ucznia. Tylko że tym razem musimy wziąć pod uwagę kilka nowych czynników.

Jednym z nich jest wiek dziecka. I nie mówię tu o materiale, którego będziemy uczyć, ale o sposobie jego przekazania. Musimy pamiętać, że dzieciaki z pierwszych klas szkoły podstawowej mogą mieć ogromny problem z obsługą programów służących do wideokonferencji, mogą być przestraszone, na pewno będą zdenerwowane i zaniepokojone – będą wchodzić na nowy, nieznany grunt, więc nie oczekujmy od nich uśmiechu i pewności siebie. Spodziewajmy się raczej wycofania i prób uniknięcia podjęcia nauki w nowy, nieznany sposób. Aby zminimalizować obawy dziecka, rodzic powinien je z tą nową sytuacją oswajać, pokazywać krok po kroku co należy robić, dosłownie trzymać je za rękę i wspólnie przesuwać myszką a także przyciskać odpowiednie klawisze. Po jakimś czasie maluch powinien nabrać pewności siebie i wtedy zacznie odkrywać, że ta nauka może być ciekawa a nawet zabawna. Bo przecież można wysyłać swoim kolegom i koleżankom wiadomości, można żartować, porozumiewać się na czacie. I nagle nauka zdalna zdecydowanie zwiększy swoją atrakcyjność, bo oprócz bycia narzędziem do zdobywania wiedzy, stanie się sposobem komunikacji. Jeżeli umiejętnie to wykorzystamy, nasz młody uczeń, coraz chętniej będzie siadał do komputera, co w tym konkretnym przypadku nie powinno nas akurat martwić.
Zupełnie inną kwestią, o której też chciałbym napisać są predyspozycje naszych dzieci. Jak do pracy zdalnej przekonać kogoś, kto komputera nie zna i poznać nie chce? Powiedzieć mu, że to konieczne, że to dla jego dobra, że bez tego będzie miał zaległości, których później może nie nadrobić? Świetny pomysł! O ile nasz rozmówca ma powyżej 10 lat. A co zrobić jeżeli podobne problemy mają młodsze dzieci? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Przede wszystkim, musimy poznać nasze dziecko. Musimy wiedzieć jakie argumenty do niego trafią, w jaki sposób je przekonać. Moja córa, która komputer włącza wtedy, kiedy musi, jest na szczęście dzieckiem ciekawskim i bardzo towarzyskim, więc górę nad lękiem i obawami wzięły tęsknota za przyjaciółmi i panią oraz chęć poznania czegoś nowego. Początkowo bała się każdego dotknięcia ekranu (uczy się na tablecie), z czasem trochę się ośmieliła, a teraz po zakończonych zajęciach, przeszukuje czeluści Internetu w poszukiwaniu ulubionych piosenek. I tak z dziecka raczej unikającego nowoczesnych technologii, stała się małą osobą, która może nie żyje rytmem dwudziestego pierwszego wieku, ale je akceptuje i stara dostosować do swoich możliwości.

W przypadku języka obcego niebagatelną rolę odgrywa również wcześniejsza nauka dziecka. Bo ciężko mi sobie wyobrazić, aby lekcje online były pierwszym kontaktem z językiem obcym. Jeżeli jednak nasz uczeń ma już podstawy, zbudowaliśmy z nim bazę słówek, potrafi się przedstawić i powiedzieć co lubi a czego nie, wtedy możemy spróbować czegoś nowego – nauki przez Internet. Początkowo niech to będą zajęcia raz w tygodniu po pół godziny. Niech nasze dziecko oswoi się z nową sytuacją, z tym że widzi swojego pana/panią tylko na monitorze, że nie może go dotknąć czy się przytulić. Potem spróbujmy zwiększyć częstotliwość, niech nasz pierwszo drugo czy trzecioklasista zacznie spotykać się z nauczycielem częściej, niech pozna w ten sposób nowe słówka, a nawet proste struktury gramatyczne, niech zobaczy, tak samo on, jak i my, że w ten sposób również można się uczyć, że można zdobywać wiedzę.
Na ile będzie to skuteczne? To już zależy od nas, od naszej samodyscypliny, organizacji, od tego ile będziemy od siebie wymagać. Bo w tym miejscu bez nas się nie obędzie. Dzieci prędzej czy później się znudzą, w końcu przestanie im się chcieć, nie będą ich już bawić czat, buźki i żarciki wysyłane w taki sposób, aby czujne oko pani ich nie namierzyło. Wtedy musimy być rodzicami, musimy być konsekwentni i stanowczy, i powiedzieć naszym pociechom, że nauka to nie zawsze sylwestrowe fajerwerki, że czasem przypomina raczej zapałkę, która zbyt szybko się wypala i parzy w palce, ale dzięki jej zastosowaniu możemy używać jej częściej niż raz do roku.
Na koniec chciałbym powiedzieć, że nie ma określonego wieku, w którym naukę zdalną można rozpocząć i choćbyśmy przekopali archiwa Ministerstwa Edukacji Narodowej nie znajdziemy wytycznych w jaki sposób postępować z ośmio czy dziewięciolatkiem uczącym się przez Internet. Proces jego adaptacji do nowej, nieznanej wcześniej metody musi nieustannie podlegać naszej obserwacji, musimy się przyglądać i wyciągać wnioski, wyciągać wnioski i podejmować decyzje i mieć nadzieję, że będą one słuszne. Krótko mówiąc, proces edukacji zdalnej jest po prostu kolejnym, nieodłącznym już chyba, elementem wychowania.