Na językach

Metoda Komunikacyjna - Wady i Zalety

Słuchając, mówiąc, chodząc, śpiąc… języka angielskiego możemy uczyć się na bardzo wiele sposobów, a każdy zapewnia, że jego metoda jest oczywiście najlepsza… no i każdy z nich ma w zasadzie rację. Bo każda metoda nauki jest dobra, ale w zależności od kontekstu. Na przykład, ja lubię uczyć się przez skojarzenia (im głupsze, tym lepsze!), a moja znajoma tłumaczka zarzeka się, że dla niej najlepsze jest przepisywanie. No właśnie: dla niej. A dla Ciebie?

Słuchając, mówiąc, chodząc, śpiąc… języka angielskiego możemy uczyć się na bardzo wiele sposobów, a każdy zapewnia, że jego metoda jest oczywiście najlepsza… no i każdy z nich ma w zasadzie rację. Bo każda metoda nauki jest dobra, ale w zależności od kontekstu. Na przykład, ja lubię uczyć się przez skojarzenia (im głupsze, tym lepsze!), a moja znajoma tłumaczka zarzeka się, że dla niej najlepsze jest przepisywanie. No właśnie: dla niej. A dla Ciebie?

Naucz się uczyć, a potem się ucz!

Zanim siądziesz do nauki języka angielskiego, polecam Ci, żebyś nauczył się uczyć. Poznaj siebie – i nie chodzi mi tu o podróż po zakamarkach „wewnętrznego ja”, ale o to, jaka metoda nauki języka angielskiego sprawia Ci największą przyjemność. Nie odkryję Ameryki (ani Anglii!), gdy powiem, że najskuteczniej uczymy się wtedy, gdy coś jest po prostu – fajne!

Zastanów się: po co uczysz się angielskiego? A jeśli zmusza cię do tego mama albo szef… to spróbuj trochę „na siłę” znaleźć sobie cel swojej nauki – zdobycie nowych kompetencji zawodowych, poznanie przyjaciół z zagranicy (a może nawet miłości?), oglądanie „Avengersów” w oryginale… Każdy cel jest dobry, o ile jest Twój. A gdy już go obierzesz, poczytaj trochę o różnych metodach nauki języków obcych.

Komunikacja… czyli co?

Komunikacja to bardzo modny wyraz, szczególnie w środowisku korporacyjnym. Bardzo często słyszy się, że projekt upadł, bo wystąpił „błąd w komunikacji”. W kontekście metody komunikacyjnej komunikacja jest interakcją – czyli działaniem, które ma przekazać komunikat od nas (mówcy) do naszego słuchacza (odbiorcy).

Dużo mniejszą wagę przykłada się tu do poprawności gramatycznej czy wymowy, dlatego metoda komunikacyjna (często skracana do CLT - ang. communicative language teaching) bywa nazywa „nauką praktycznego angielskiego”. Jest to jednak trochę chwyt marketingowy – wiadomo, nikt nie chce uczyć się języka w teorii, dlatego automatycznie wybierze kurs, który stawia na podejście praktyczne. Ale – jak pewnie się domyślasz – nie jest to wcale takie proste.

Nie ma róży bez wad…

Metoda komunikacyjna jest ogólnie przyjętą metodą nauki języka angielskiego w Polsce i najpewniej tą metodą będą nas uczyć nauczyciele, lektorki czy korepetytorzy. Jednym z najczęściej występujących zadań w metodzie komunikacyjnej jest odgrywanie scenek… i to właśnie scenki są najczęściej krytykowane przez przeciwników CLT. Dlaczego?

„Wyobraź sobie, że opowiadasz znajomemu z Anglii o konkursie poezji barokowej, w którym zajęłaś II miejsce. Opisz, jak przygotowywałaś się do konkursu i jak wybierałaś z koleżanką najodpowiedniejszą kryzę”.

Przykład może nieco ekstremalny i tak, musiałem sprawdzić „kryzę” w słowniku, ale doskonale pokazuje, dlaczego metoda CLT, mimo że praktyczna, to nadal ma swoich przeciwników. Twierdzą oni, że scenki są często sztuczne i mało przydatne w życiu oraz że zachęcają do używania utartych schematów wypowiedzi. Poza tym, uczniowie skupiają się na abstrakcyjnym wczuwaniu się w fikcyjną postać, którą nie są i nigdy nie będą..

…ale są i zalety!

Metoda komunikacyjna nie została jednak nazwana „praktyczną” zupełnie bez powodu. Powstała ona trochę w opozycji do metody audiolingwalnej. Inicjatywa uczniów jest dobrze widziana przez lektorów i zachęcają oni do wykorzystywania własnych doświadczeń w praktyce, tj. w interakcjach.

Dodatkowo, duży nacisk kładzie się na pracę w grupie, a nie na odpowiadanie na pytania nauczyciela według schematu. Oczywiście wszyscy dobrze wiemy, że w każdej grupie znajdzie się ktoś, kto nic nie robi i liczy na wkład reszty, ale nie oszukujmy się – jeśli ktoś podchodzi z takim nastawieniem do nauki języka angielskiego i nie ma zamiaru się do niej przykładać, to i metoda z Matriksa by mu nie pomogła. Innym atutem pracy w grupie jest rozwijanie kompetencji społecznych, czyli nieśmiertelnego teamworku, który przez specjalistów z dziedziny HR jest ceniony bardziej niż kiedykolwiek.

Kiedy adept staje się mistrzem…

Istotnym elementem wykorzystywanym przez wielu lektorów jest wprowadzenie „nauki poprzez nauczanie”. I tym razem nie chodzi o scenkę, w której jesteś nauczycielem, ale o takie przedstawienie problemu, żeby uczeń mógł nauczyć kogoś innego.

Co w tym rewolucyjnego? Otóż, żeby czegoś uczyć, trzeba (a przynajmniej – powinno się!) najpierw to zrozumieć. Każdy może otworzyć książkę i czytać w klasie reguły gramatyczne, ale dobry lektor przedstawi przykłady (duuuużo przykładów!) i będzie wiedzieć, że np. polscy uczniowie mogą mieć problem z czasem Present Perfect, ale niemieccy – już niekoniecznie. Między innymi po tym, jak nauczyciel podchodzi do trudnych albo bardzo abstrakcyjnych tematów, możesz odróżnić słabego belfra od wybitnego pedagoga.

Decyzja należy do Ciebie

Dobry lektor dostosuje metodę do Twoich potrzeb i możliwości. Brzmi banalnie, ale angielski jest jak garnitur – jeśli ma być dobry, to specjalista powinien go do Ciebie dopasować.

A dla tych, którzy uważają, że nauka uczenia się to tylko strata czasu („No bo przecież zamiast tego mogę od razu siąść do angielskiego!”), to pamiętajcie, że im lepiej się do czegoś przygotujecie, tym szybciej to osiągniecie i macie szansę na o wiele lepsze wyniki.

Super, że przeczytałeś ten artykuł, bo już wiesz nieco więcej o nauce uczenia się! No, ale żeby za bardzo nie przedłużać – przeznacz sobie kilka dni na czytanie o różnych metodach nauki języków obcych (pytaj też ludzi na forach internetowych!), a potem możesz spokojnie siadać do angielskiego ze świadomością, że pójdzie już z górki… albo jak po maśle – jak tam wolisz.